Blog > Komentarze do wpisu

Skrzyżowanie Wołoskiej i Woronicza cz. 2

O skrzyżowaniu warszawskich ulic Wołoskiej i Woronicza już jakiś czas temu pisałem. A teraz napiszę znowu, bo to skrzyżowanie, koło którego się wychowałem i do dziś często koło niego przechodzę, jest wybitnie pechowe...

Do kolejnego wpisu na ten temat sprowokował mnie ten artykuł. Rzeczywiście, od dawna jeżyły mi się włosy na głowie, że tak długo jest robiony środkowy, dwujezdniowy odcinek Wołoskiej (a w zasadzie to wciąż jest w planach i nic nie zrobiono) od Wiktorskiej do Konstruktorskiej, przez co w okolicy panują permanentne korki. Ale pomysł, żeby jeszcze polikwidować tam część skrętów tramwajowych, postawił mi włosy dęba na całym ciele!

Już teraz, gdy skrócono "33", dzieje się tam wybitnie źle (co zresztą prorokowałem). Więc jakie pandemonium zapanuje, gdy tramwaje dostaną zakaz skręcania? Domyślam się, że chodzi głównie o skręt Centrum - Woronicza. Ale przecież wywalenie "16" (ale gdzie??? czy planowany remont pętli Służewiec umożliwi krańcowanie tam kolejnej linii, gdy dziś w szczycie cztery się tam nie mieszczą?) nic nie da, bo i tak w szczycie wyjeżdżają / zjeżdżają do zajezdni tramwajowej całe tabuny składów, z których większość wyjeżdża z Woronicza do Centrum! Więc gdzie się te tramwaje podzieją? Będą zasuwać przez Puławską???

Na pewno nie da się usunąć skrętów na linii Woronicza - Służewiec. W szczycie kursujące bardzo często (razem) "14", "18" i trójwagonowe "44" przewożą co chwila tłumy ludzi ze służewieckiego zagłębia biurowego (ZTM planuje wspomóc tramwaje dodatkową linią autobusową) do metra, a kursująca prosto, co 5 minut, "17" jest w szczycie często nabita do granic wytrzymałości. Co by więc nie zrobiono podejście, że transport prywatny (samochodowy) jest ważniejszy od mających większą przepustowość potoków pasażerskich tramwajów, spowoduje masakrę. Tym bardziej, że parkinkgów w okolicy praktycznie nie ma i np. przejście z wózkiem ulicą Domaniewską jest po prostu niemożliwe ze względu na kompletnie pozastawiane chodniki.

Dzisiaj zrobiłem wizję lokalną i doszedłem do wniosku, że rozwiązanie problemu tego skrzyżowania jest wprost trywialne (aczkolwiek być może moja wizja jest wybitnie laicka), ale zapewne "nie da się" z powodu wydumanych problemów albo oślego uporu. Na tym skrzyżowaniu jest po prostu tyle miejsca, że spokojnie dałoby się tam zrobić na tyle duże rondo, żeby tramwaje skręcały bez blokowania się nawzajem z samochodami! Wymagałoby to co najwyżej wycięcia paru drzew przy zajezdni i składania "44" z dwóch wagonów...

sobota, 14 listopada 2009, nauma

TrackBack
TrackBack URL do notki:
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl
LIVESCORE.in