Blog > Komentarze do wpisu

Jeszcze mogę

Zacznijmy od tego, że jadąc metrem doszedłem do wniosku, że to najlepsze miejsce do zarażenia się czymś. Na przykład grypą. Ludzie kaszlą i kichają tak jak wszędzie, ale przewiew jest dużo większy i bakcyle / wirusy mają dużo większy zasięg. Mam kurczę ostatnio takie jakieś hipochondryczne myśli...

Wczoraj usiadłem na własnych okularach. Teraz trzymają się na nosie, a jakże - ale z wielkim przekrzywieniem. Coś się tyciego odłamało w zawiasie i nie da się już tego naprawić. Fajnie, będą potrzebne nowe pingle...

Jednej suni nie ma od wakacji. Druga sunia chudnie w oczach. Też stara, ale... Weterynarz stwierdził jasno: albo pieprznęła tarczyca i rozregulowała się działalność hormonalna, albo pieprznęła wątroba - alternatywą jest jakieś ostre zakażenie, albo... rak. W przyszłym tygodniu USG. Mama chodzi jak błędna. Ja też. Kiedyś powiedziała mi, że od śmierci ojczyma potrafi tak naprawdę żyć nie dla mnie, nie dla Nikusi - tylko dla psów. Co jej łazi po głowie?

Życiowa ruletka: kupią, nie kupią? Ostatnio zaliczyłem dwie wtopy. Trzecie podejście w poniedziałek, albo wtorek. Do trzech razy sztuka? Nawet nie chce mi się myśleć co będzie, jeśli nie.

A wczoraj sobie po prostu w pewnym momencie wyszedłem z domu. Miałem dosyć krzyków. "Bo jak ciebie nie ma w domu, to Nikusia nie robi żadnych histerii przy kąpieli i przy zasypianiu". No to wyszedłem. Rozdygotany. I poszedłem, gdzie oczy poniosą. Kupiłem sobie browara, doszedłem aż do małej rzeczki na granicy mojej wsi, oparłem się o płot i wypiłem, słuchając szumu wody i gapiąc się na księżyc. O niczym nie myśląc. O niczym nie marząc. Pustka. Wypite duszkiem jedno piwo, na puściusieńki żołądek, a nie napiłem się browara od... cholera, naprawdę nie pamiętam od kiedy, ha, poczułem się, jakbym się ubzdryngolił. Więc dystans do wszystkiego. Olewka.

We łbie stanowczo za często House. Oglądam w TVP, więc jestem na etapie trafienia gościa do psychiatryka. Będąc tak zżytym z tym serialem naprawdę odczuwam widok niemalże łez w oczach tego właśnie faceta, gdy uświadomił sobie swoje szaleństwo, jako szokujący. Jakichś podobieństw się doszukuję? Czy jak? "As Tears Go By" Rolling Stonesów, towarzyszące tej serialowej scenie, puściłem sobie już kilka razy.

Tak się zastanawiam czasem, czy wtedy wiewiórka nie popatrzyła sobie na mnie, na moje deklaracje i pomyślała sobie: "gadaj zdrów, a ja i tak wiem swoje"...

No tak, byłbym zapomniał. Bo Luba przecież wczoraj powiedziała, że to koniec. Że żadnych szans. Że absolutnie żadnych. Że nie chce - i już.

Alleluja i do przodu...

Ps. najlepszy kumpel zadzwonił przed chwilą, że właśnie wywalili go z pracy. Co to za pieprzona końcówka listopada!!??

piątek, 27 listopada 2009, nauma

TrackBack
TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/27 22:31:57
bo listopad to bardzo chu*owy miesiąc jest.
mam nadzieję, że jednak nie będzie tak źle, jak piszesz.
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl
LIVESCORE.in