Blog > Komentarze do wpisu

I nie wracam

Jak jest?
Ano tak, że niechęć do wracania do domu osiągnęła dziś apogeum.
Widzenia, słyszenia, bycia obok niej.
I nie wracam.
Nocuję w pracy (jak to dobrze, że biuro mam u... mamy).
Tak to jest.
Super, nie?
Tym bardziej, że tej chęci-niechęci towarzyszy całkowita obojętność.
Co będzie, to będzie.
[Westchnienie]
Niestety, wybór ogranicza się do kwestii odkrycia, co jest najmniejszym złem.
Nie ma alternatywy pozytwnej.
Ani cudów.
Przynajmniej mi się chce - odnośnie wszystkiego innego.
Tylko że gdy sobie to uzmysławiam, to ostatnie, wyhamowuje mnie zimne spostrzeżenie - i co z tego?
Czemu to ma służyć?
Po co w ogóle?
Dla siebie samego?
Marzę czasami, że umiem być skrajnym egoistą, zupełnie nie przejmuję się nikim i niczym.
Ale nie potrafię. NIE CHCĘ.
Coś mnie tak skonstruowało (ja sam?), że umiem żyć tylko dla kogoś, będąc napędzany wiedzą, że ów ktoś tego pragnie.
I umie to wyrazić - w jakikolwiek sposób.
Chociaż jednym słowem, jednym gestem, jednym dotykiem - mgnieniem oka rozciągającym się na cały mój czas.
Ostatnio nie chce mi się nawet tego pragnąć.
To mechanizm obronny, albowiem im więcej takich pragnień, tym boleśniejsze jest zderzenie z rzeczywistością.
A ja nie chcę już sam siebie dobijać.
wtorek, 20 października 2009, nauma

TrackBack
TrackBack URL do notki:
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl
LIVESCORE.in